O przyjaźni…

Było o miłości na odległość, teraz kolej na przyjaźń.

Nigdy nie byłam duszą towarzystwa, nie potrafiłam nawiązywać kontaktów towarzyskich a co z tym idzie w parze zdobywać przyjaciół (chociaż Ci co mnie znają powiedzieli by że jest zupełnie przeciwnie).

Jako dziecko w rodzinnym mieście mojej mamy, gdzie spędzałam wakacje, zaprzyjaźniłam się z córką sąsiadki, dzisiaj już nie pamiętam jak to wszystko się zaczęło, ale przez wiele lat przez te 3 miesiące w roku spędzałyśmy razem każdy dzień. Zamiast wracać do domu na obiad kupowałyśmy wielkie wory ziemniaków olej i zajadałyśmy się frytkami. Nigdy nie zapomnę jak którejś nocy wyszłam do toalety która znajdowała się na korytarzu i po 3 sekundach wróciłam z piskiem bo pod drzwiami leżał pijany bezdomny. Ona chwyciła za pogrzebacz i miotłę i go przepędziła :)  Kolejnym razem umówiłyśmy się na babską noc pod namiotem, kiedy ona po mnie przyszła z całym sprzętem nie zastała mnie, bo poszłam sobie na randkę z moją pierwszą miłością :) Nie, nie , nie obraziła się, była u mnie już następnego dnia o 8 zapytać się jak było.  Dzisiaj nie mamy prawie ze sobą kontaktu ale nigdy nie zapominamy o życzeniach na urodziny, i to bez pomocy Facebooka!

Przez pozostałe miesiące w roku, dorastając w nie swoim kraju,  z typowo polskim imieniem i nazwiskiem nie było mi łatwo, wiele lat przesiedziałam przed komputerem lub telewizorem kiedy inni chodzili na urodziny lub pierwsze imprezy. Dopiero pod koniec liceum zaczęłam się kolegować z dziewczyną z równoległej klasy, spotykałyśmy się co piątek, a kiedy jej platoniczna miłość zorientowała się że to ona kryje się za tajemniczym adresem e-mail z którym prowadzi korespondencje od miesięcy, wzięłam to na siebie.

Po wyprowadzeniu się z domu, pojawiły się nowi znajomi, było ich wielu, nie mogłam narzekać na nudę. Warto wspomnieć o kimś kogo z czystym sumieniem mogę nazwać przyjacielem, poznaliśmy się prawie 10 lat temu na kursie tańca, oboje nie mieliśmy pracy ale zbieraliśmy każdy znaleziony gdzieś w domu miedziaki tylko po to aby co środę napić się kawy w samym centrum Wrocławia. Do dzisiaj mamy częsty kontakt mimo że dzieli nas 6769 km.

Mówi się że ciężko zdobyć przyjaciół na emigracji, zgadzam się z tym, nowe miejsce, inna kultura, często też inny język, inne zwyczaje. I przede wszystkim czas, bo aby się z kimś zaprzyjaźnić potrzeba czasu, nie wystarczy pstryknąć palcami i już.

To właśnie na emigracji, w poprzednim kraju w którym mieszkałam poznałam ludzi których dzisiaj chcę i chyba mogę nazwać przyjaciółmi. Mój brazylijski kolega który spędził całe popołudnie przyrządzając mój ulubiony smakołyk, na kubeczkach wydrukował nawet życzenia na Wielkanoc po polsku :)

Moi polscy przyjaciele którzy dla mnie stali się takimi z którymi można konie kraść, po tym jak nas odwiedzili i połączyła nas Soplica:)

Poznałam też znajomego który już nim nie jest, ale myślę że zasługuje na kilka zdań. Bardzo dobry chłopak, z wielkim sercem, wszystko oddałby drugiej osobie. Nie zliczę na palcach ile Heinekenów razem wypiliśmy, nigdy z nikim tak głośno i tak długo się nie śmiałam. Wydawało mi się że to już będzie przyjaźń na całe życie, okazało się zupełnie inaczej i po zaledwie kilku tygodniach w maju tego roku  pożegnaliśmy się na lotnisku nie wymieniając danych osobowych.

Ostatnie ale jednocześnie pierwsze jest dla mojej najlepszej przyjaciółki, nie poznałyśmy się od razu bo ona całe dnie spędzała w sklepie w którym pracowała, na początku nic nie wskazywało że się tak bardzo zaprzyjaźnimy a to właśnie jej oddałam mój bukiet ślubny, to właśnie do niej mogę zadzwonić o 2 w nocy wiedząc że i tak nie odbierze no bo przecież śpi :)

Co jest sekretem prawdziwej i długotrwałej przyjaźni?

Nie wiem ale pamiętajcie że nie każda przyjaźń jest fajna i szczera, czasem pojawiają się na naszej drodze ludzie którzy  potrzebują nas tylko na chwilę,   dla których przyjaźń sprowadza się do chodzenia na wszystkie imprezy nawet jeżeli nie mają na to ochoty i obdarowywania znajomych np klapkami mając nadzieję że dadzą im coś w zamian „bo tak buduje się więzi”.

 

9 thoughts on “O przyjaźni…

  1. Przyjaźnie na emigracji to temat rzeka. Każdy ma swoją, inną historię. Ja się ostatnimi czasy czuję bardzo samotna. Brakuje mi kogoś z kim mogłabym konie kraść. Cieszę się, że Ty takie osoby masz

    Lubię to

      1. Hej,
        Ja od ponad roku mieszkam w Montrealu i nie poznałam nikogo. Tzn spotykam jakieś osoby, ale ich uprzejmość i tzw small talk są bardzo powierzchowne. Niby wszyscy mili, a tak na prawdę trzymają Cię na dystans. Na sygnały i propozycje żeby rozwinąć znajomość reakcja jest co najmniej taka jakby nie wiadomo jaką zbrodnie się popełniło.
        Tak więc w dalszym ciągu czuje się osamotniona tutaj :(

        Polubione przez 1 osoba

      2. W czerwcu minęły dwa lata od mojego przybycia do Kanady.Mieszkalam w trzech prowincjach , najmilej wspominam BC , poznej przyszedl czas na Alberte. Od pol roku mieszkam w Toronto. No coz z perspektywy czasu Toronto wydalo mi sie dzungla , brakiem kultury na drodze…dystansu w kontaktach , ale mam nadzieje , ze i tutaj mozna odkryc swoje miejsce. Spotkalam osoby z mojego kraju, ale coz ,zauwazylam w ich wypowiedziach ponizajace uwagi w stosunku do innych narodowosci! Brak mentalnej dojrzałości do emigracji! Czasem potrzeba czasu , by narodziła sie znajomość , która przekształci sie w przyjaźń . Ja rowniez miałam swoje miejsca , przyjaciółki z którymi spotykałam sie w kawiarenkach i były to rozmowy i wszystkim i o niczym , a po każdym takim spotkaniu czulysmy sie nasycone! Moze ito miejsce przyniesie , takie miejsce i choć podobnych ludzi! Zawsze warto poznawać i przesiewać ludzi , bo nie z każdym nam po drodze.

        Lubię to

  2. Na moim przykładzie moge powiedzieć, że z przyjaźnią w Kanadzie to trochę trudno. Tzn duzo zależy w jakim wieku przyjedziesz i w jakiej sytuacji się znajdujesz. Można pomyśleć, że ja miałam „easy” bo przyleciałam w wieku 18 lat, więc młody szalony człowiek. Ale to „niestety” nigdy nie był mój charakter, zawsze wolałam mieć wokół siebie mniej ludzi, ale takich którzy są naprawdę warci przyjazni (quality not quantity, right?:)) no i zawsze bylam raczej spokojna. Takze po przyjeździe do Kanady trafiłam do ostatniej klasy high school… gdzie wszyscy sie znali albo od poczatku high school albo jeszcze przed high school. Jedyne osoby z ktorymi sie zaprzyjaznilam to znajomi z ESL. Ale high school sie skonczylo, skonczyla sie znajomosc. W college za to jest tak, ze albo sie uczysz, albo pracujesz, albo imprezujesz. A imprezujesz jak jestes mlody i masz sily na 2-3h snu dziennie :D Ja nie mam. Wiec nie imprezuje. Powiem ci, ze dopiero na drugim roku (na ktorym obecnie jestem) udalo mi sie w miare jako-takie wieksze znajomosci nawiazac. Czuje roznice, bo inaczej leci mi czas w szkole, mam z kim spedzic lunch (choc czesto wole usiasc sama i sie zrelaksowac) i zapytac sie kogos co mysli o mojej pracy (grafike studiuje) :)) Ale ale… najlepsze przyjaznie wspominam ze swojej pracy. Mieszkajac w Toronto pewnie znasz Starsky w Mississauga na Dundas/427? Pracowalam tam rok na kosmetykach. I powiem ci, ze jak dla mnie, europejskie przyjaznie sa najlepsze. Poznalam tam takiego węgra – chłopak złoty! Do tej pory utrzymuje z nim kontakt i w ogole czesto wracam do Starskiego aby odwiedzic tych co jeszcze tam pracuja. Ja mam super wspomnienia z tamtego miejsca pracy :) A pracujac na kosmetykach mialam dosc duzo kontaktu z calym zarzadem i ludzmi „u góry” starskiego ktorzy rowniez sa niesamowici :D No ale niestety praca to nijaka, wiec mimo uwielbienia do atmosfery postanowilam z niej zrezygnowac:P

    No tak troche namieszalam, ale teraz wlasnie jestem w college i po prostu na nowo odkrywam przyjazn. A Kanadzie jestem od 2009 i teraz mam 25 lat. Przez tyle lat bycia sama stalam sie taka troche zdystansowana do ludzi i nawet troche taka samolubna i nikogo nie potrzebujaca, ale rowniez zla strona jest to, ze czasami trudno mi jest dla kogos poswiecic czas i bedac bezinteresowna, no a niestety przyjazn tego wymaga. Wiec aby cos sie udalo to musze sie wyzbyc tych zlych nawykow. I przestac w koncu mowic, ze nie potrzebuje ludzi do szczescia! :P

    Pozdrawiam, Ania z pandaoverseas.com :))

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s