Miłość, odległość i różnica czasu…

Jak już zapewne wiecie Kanada jest czwartym krajem w którym mieszkam. Nie żałuję że się tu znalazłam. O wizę pracowniczą nie łatwo, a to co przeżyłam i zobaczyłam nie odbierze mi nikt. Ale na emigracji nie wszystko jest takie jak w Hollywoodzkich produkcjach.

Ciężko przyzwyczaić się do różnicy czasu. Wracam z pracy, odgrzewam obiad, nalewam do szklanki zimną Coca Colę z wyciśniętą limonką a czasem z odrobiną dominikańskiego rumu. Odpalam Facebooka tak szybko jak  się da aby opowiedzieć najlepszej przyjaciółce o tym co wydarzyło mi się w drodze do domu, i zdaję sobie sprawę że ona już dawno śpi…

Najtrudniej oswoić się z odległością, są takie dni kiedy zaciskam powieki najmocniej jak potrafię, z nadzieją że za chwilę prze transportuje się do mojej ulubionej Wrocławskiej knajpy gdzie będzie czekał na mnie znajomy z butelką Ciechana miodowego, lub do mamy tylko po to aby dać jej buzi na dobranoc.

Ale chyba najbardziej tęskni się za ukochaną osobą, bo miłość na odległość nie jest prosta. 11 lat temu sama taką przeżyłam, ale o tym innym razem, dzisiaj głównym bohaterem będzie ktoś inny:

Poznali się na szkolnej dyskotece, od razu coś zaiskrzyło. Następnego dnia umówili się na pierwszą randkę w centrum handlowym, o mały włos a by się nie rozpoznali (bo wtedy jeszcze nie było tych wszystkich portali społecznościowych które są teraz). Aż lub zaledwie (zależy od punktu widzenia) po trzech miesiącach wyznał jej miłość, i od tego czasu stali się nierozłączni. Dla niej podkradał klucze swojej mamie, i dla niej zaniedbywał swoje oceny. Czas mijał szybko, planowali wspólną przyszłość, oraz dwójkę dzieci, najlepiej dwóch chłopców aby mogli się ze sobą bawić.

Nagle z dnia na dzień coś się zmieniło, on postanowił wyjechać, najpierw do innego miasta potem do innego państwa i to nie do tego sąsiadującego ale aż za ocean. Niby po to aby zapewnić im lepsze życie, ale tak na prawdę chyba chciał od niej uciec. Rutyna?

Oboje nadal bardzo się kochali, chcieli stworzyć wspólną przyszłość jednak dystans i różnica czasu wszystko psują. Kiedy ona wracała zmęczona ze studiów i miała chwilę czasu aby z nim porozmawiać on już chciał iść spać zmęczony po całym dniu. Brak wspólnych znajomych, wspólnych chwil, weekendów tylko we dwoje, intymności, bliskości sprawiły że zaczęli się od siebie oddalać. Ona jak każda zakochana kobieta wyczekiwała na ten jeden „bip” w swoim telefonie, na te dwa tygodnie które co roku spędzali razem.  Niestety kiedy już się doczekała, on miał więcej czasu dla znajomych rodziny niż dla niej.

Czemu w takim razie nie przeprowadziła się do niego? zapytacie, chciała ale jakoś nigdy nie dał jej do zrozumienia że on też tego pragnie, zawsze brakowało tego czegoś.

Któregoś dnia przypadkiem kogoś poznała na siłowni, nie był tak przystojny i czarujący jak jej ukochany, nie miał tego zniewalającego uśmiechu czy kaloryfera na klatce piersiowej, ale miał dla niej czas. Na jej urodziny przygotował romantyczne śniadanie, i wręczył prezent, nie był jakiś drogi, ale wręczył jej patrząc jej w oczy, zamiast rzucać jak jakiś śmieć mówiąc „masz kupiłem Ci”. Swoją obecnością zdobył jej serce.  A kiedy nasz bohater zdał sobie sprawę z tego co stracił, zaczął walczyć, a raczej udawać że walczy. Niestety bez skutku.

W obawie że zostanie sam,  zwrócił uwagę na koleżankę z pracy. Poznali się przypadkiem na imprezie firmowej. Nie była taka ładna jak jego była, nie była też tak mądra, była silna, bezkompromisowa, bo jak kochać to księcia z bajki a jak kraść to miliony. Nie liczyły się dla niej częściowe rozwiązania, lubiła ryzyko, brała wszystko albo nic. A jej oczy podobno zmieniały kolor zawsze kiedy była szczęśliwa.  Kiedy oznajmiła mu że dostała pracę za oceanem a jedyna możliwość aby została to to aby ją o to poprosił, stchórzył jak zwykle. ” Trudno może znajdzie się ktoś lepszy, w końcu lepiej brać niż dawać, bo tak jest wygodnie, bo tak jest łatwiej”.

Dzisiaj w życiu naszego bohatera jest kolejna osoba, nie ma tyle cierpliwości co ta pierwsza,  nie kocha całym sercem jak ta druga. Ale jest na miejscu i ma wszystko gdzieś tak jak nasz bohater. Do trzech razy sztuka?

7 thoughts on “Miłość, odległość i różnica czasu…

  1. Czy bohater jest fikcyjny czy prawdziwy? Jeżeli jest prawdziwy to z całego serca gratuluję dziewczynie że znalazła kogoś lepszego, facet który jest TCHÓRZEM nie powinien nigdy zabiegać o względy żadnej kobiety wiem co mówię! Byłam z takim i nic dobrego z tego nie wyszło!

    Polubione przez 1 osoba

  2. To ja powiem inaczej, zawsze bylem takim troche tchorzem, myslalem sobie a jakos to bedzie, a poznam kogos innego, a wyjde z kolegami na piwo, tu jakies kregle tam jakies playstation, no i pozwolilem jej odejsc. Jak przestala sie do mnie odzywac to zdalem sobie sprawe jaka byla cudowna. Nie zawalczylem, wychodzac z pracy widze ja wlasnie z kolega z silowni i zastanawiam sie jakie szczesliwe byloby nasze zycie gdybym jednak zawalczyl.

    Polubienie

    1. Czesc Maciek! Dlatego ja uwazam ze zawsze nalezy walczyc bez wzgledu na wszystko. Wlasnie po to zeby ktoregos dnia obudzic sie rano, spojrzec na siebie w lustro i powiedziec ” Zrobilam/em wszystko co w mojej mocy aby byc szczesliwym”. Walcz o to co kochasz nastepnym razem :)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s