Kiedy wracasz do Polski?

Wczoraj wieczorem czasu polskiego dostałam wiadomość na Facebooku, od znajomego, ale takiego który jest nim tylko na tym portalu społecznościowym, taki którego najchętniej bym z tego portalu wyrzuciła, ale i tak wiem że to nie ma sensu bo zaraz i tak swoje zaproszenie wyśle ponownie. A jego pytanie brzmiało:

– Kiedy wracasz do Polski? – Nie wracam – odpowiedziałam standardowo. – A nie tęsknisz za Polską? Tutaj jest tak fajnie i tak pięknie. – Nie.

I na tym ta nasza rozmowa się skończyła, ale zaczęłam się nad tym zastanawiać, i powiem Wam że po krótkim namyśle moja odpowiedź brzmi tak samo.

Nigdy nie byłam jakoś specjalnie przywiązana do ojczyzny. Nie tęsknie za naszym chlebem, czy białym serem lub kiełbasą. Owszem za „ruskie” dałabym się zabić. Ale tutaj też są! Wybór Perogies jest ogromy, można je dostać w każdym supermarkecie, i te mrożone smakują na prawdę smacznie. Można też ich skosztować w wielu restauracjach takich jak ta. Co prawda, komuś kto wychował się na domowych pierogach prawdopodobnie nie będą smakować, ale wtedy wystarczy pojechać na polską dzielnice.

A co z piwem? Wybór piwa czy wódki też jest ogromny, nie ma wszystkiego, ale jest tyle że każdy znajdzie coś dla siebie.

Ktoś powiedział mi ostatnio że tęskni za domem „bo tam wszyscy mówią po Polsku”. Od dziecka byłam przyzwyczajona do używania dwóch języków obcych, jeden w domu drugi poza. A to że nie mówię perfekcyjnie w lokalnym języku motywuje mnie tylko do dalszego rozwoju.

Za czym więc tęsknię? – Tęsknię za Europą.

1.  Za Hiszpańskim słońcem, szczególnie tym sierpniowym, na południu kraju. Piasek na Costa del Sol jest tak nagrzany że nie da się zrobić kroku bez butów, a na ciele czuć jak opala. Tęsknie za tym minimalnym wiatrem który czasami pojawia się około północy.

2. Za „Marchando un cafę con leche y una Napolitana” lub „Un pincho de Tortilla y una Clara”, jasne że to mogę sobie sama zrobić ale chodzi mi o tą jedyną w swoim rodzaju atmosferę! Kto był w Hiszpanii ten wie, a kto nie to już wie gdzie jechać na następne wakacje.

3. Za moim ulubionym pubem we Wrocławiu, takim w którym właściciel już wiedział co zamówię zanim jeszcze przekroczyłam próg lokalu. A kiedy przestał sprzedawać moje ulubione piwo miodowe to i tak miał kilka butelek w zapasie, specjalnie dla mnie. Tęsknie za rozmowami z moim przyjacielem i tostami z serem ;).

4.Za małymi europejskimi knajpkami, w których nawet zimą są otwarte ogródki piwne. Bo przecież wystarczy zamontować podgrzewacze nad głową klienta :) Jedną z nich znalazłam w Hadze, blisko dworca głównego, nie pamiętam nazwy, nie wiem czy dzisiaj bym do niej trafiła, ale jadłam tam pyszną Carbonare, i chciałabym wrócić.

5. Za moim ulubionym australijskim pubem w samym centrum Amsterdamu. Przy moim ulubionym stoliku jest tabliczka z datą otwarcia. Pub ma więcej lat niż ja, ale to akurat nie trudne. Z moją najlepszą przyjaciółką zawsze zastanawiałyśmy się czy 30 lat temu ludzie rozmawiali o tych samych bzdurach co my przy szklance zimnego Heinekena.

Jak widać wszystko sprowadza się do przyjaźni i ważnych dla nas chwil spędzonych w miłym towarzystwie. Prawdziwego przyjaciela ciężko jest znaleźć, ale kiedy już się pojawia potrafimy dzielić z nim wszystko, nawet bez słów wystarczy na siebie spojrzeć i druga osoba już wie.  Będąc na emigracji niestety nie jest łatwo utrzymać przyjaźń, mimo wielu starań, nie ma nas obok siebie aby wyjść w piątek na piwo i zwyczajnie poplotkować o tym co dzieje się wokół. Pojawiają się nowe problemy nowi ludzie, których już zna się tylko z opowieści.

To samo dzieje się przecież z miłością, dystans, różnica czasu, sobota wieczór, kiedy po prostu potrzebujesz się przytulić, ale nie da się podjechać autobusem i poczekać aż ukochany/ukochana wróci z pracy. A któregoś dnia budzisz się rano i wiesz że ta osoba już Cię nie kocha, a przyjaciółka musiała iść na zakupy z nowo poznaną dziewczyną w pracy.

3 thoughts on “Kiedy wracasz do Polski?

  1. Witaj, na bloga trafilem przypadkiem, postaram sie szybko nadrobic zaleglosci. Holandia to rowniez moj ulubiony kraj hehehe. Przyjazn jeszcze sie utrzymac na odlegosc, ale milosc albo jest albo jej nie ma, albo sie kogos kocha albo nie. Pozdrawiam z Eindhoven.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ciekawe podejście. Część potrafi tak jak Ty odciąć się, inni jednak zawsze myślami są w swoim rodzinnym domu w swoim małym miasteczku w kraju, w którym nie zawsze dobrze się dzieje. I nic ich nie przekona, że w domu nie jest najlepiej :)

    Polubienie

  3. Ja mam podobnie jak Ty. Nie zamierzam w najbliższym czasie wracać a co będzie za kilka czy kilkanaście lat, tego nie może wiedzieć nikt. Tęsknię za rodziną, uwielbiam jeździć na wakacje do mojego miasteczka, ale na dłuższą metę nie wyobrażam już tam siebie… z wielu różnych powodów. Pierogi robię sama, jak już mi naprawdę czegoś brakuje, proszę kogoś z rodziny o zrobienie małej paczki, ale tych brakujących rzeczy jest w sumie coraz mniej. Poza tym akurat tutaj pod Paryżem sklepów polskich jest na pęczki. Język pielęgnuję pisząc bloga i ucząc moje dziecie ;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s