Żegnaj Europo, witaj Ameryko…

Jeszcze w  Amsterdamie, ale zupełnie poza centrum miasta, na osiedlu na którym mieszkałam ponad rok znajduje się moja ulubiona restauracja. Raczej nie spotkacie tam żadnego turysty, nie mają nawet menu po angielsku co w Holandii jest standardem. Prosta dekoracja w stylu skandynawskim, duże typowo holenderskie okna z widokiem na przystań i przede wszystkim pyszne jedzenie. To właśnie tam chodziłam z całym moim dobytkiem który mieścił się w torebce i małej walizce, za każdym razem kiedy obraziłam się na męża ;). Tam spróbowałam najwięcej typowo holenderskich potraw, po raz pierwszy piłam herbatę miętową zrobioną ze świeżych liści mięty i słodzoną naturalnym miodem. A przede wszystkim to właśnie tam powstał pomysł na tego bloga.

Kilka tygodni temu ktoś powiedział mi że Amsterdam który zostawiłam i do którego wróciłam miesiąc później już nie jest tym samym miastem, już nie jest moim miastem… Wczoraj mąż zupełnie innymi słowami powiedział mi to samo w samym centrum Toronto i dał mi do zrozumienia że prawdopodobnie już tam nie wrócę.

W Amsterdamie kochałam, nienawidziłam, płakałam jak nigdy wcześniej, ale też się śmiałam bardziej i głośniej niż kiedykolwiek, pokonałam lęki i zrozumiałam że najlepszą inwestycja w życiu to inwestycja w samego siebie.

Jakie jest Toronto które zobaczyłam ponownie po ponad 3 miesięcznej nieobecności?

Nie ma śniegu! Wszędzie zrobiło się zielono, wystarczy wyjechać kilka kilometrów poza miasto aby zobaczyć cudowne krajobrazy, trochę przypominające te Polskie, chociaż nie wierzcie mi za bardzo bo mi wszystko co zielone przypomina ojczyznę. Świeci słońce (chociaż dzisiaj Toronto udaje że jest Amsterdamem i pada) i to tak że udało mi się opalić. Ludzie wyszli ze słynnego podziemnego miasta i zaczęli chodzić po ulicach, biegać a nawet jeździć na rowerze.

Bezdomnych jest mniej niż w styczniu, skoro nie muszą się ogrzewać przy wejściach do metra to pewnie siedzą gdzieś w parkach. Dzieci i nastolatków dalej nie widziałam, myślę że są zamknięci w „School busach” w drodze pomiędzy szkołą a domem poza miastem.

W sklepach jest jeszcze więcej świeżych warzyw i owoców ze wszystkich zakątków świata. A na półce obok siebie udało mi się zobaczyć pinhão oraz poziomki.

Nadal pachnie wszystkimi fast foodami Ameryki Północnej…

3 thoughts on “Żegnaj Europo, witaj Ameryko…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s