Niagara Falls – Buffalo

Dwa tygodnie po przeprowadzce do Kanady, z racji tego że wszystkie formalności oprócz pracy dla mnie :( mamy już załatwione, postanowiliśmy wybrać się z wizytą do naszych południowych i jedynych sąsiadów. Wbrew temu co można przeczytać w internecie, na wjazd do USA czekaliśmy zaledwie 15 minut. Trafił nam się przesympatyczny urzędnik imigracyjny który wiedział bardzo dużo o naszej ojczyźnie. Po raz drugi najważniejszym tematem były Pierogi, nie tylko ruskie!

American Falls: Biedni Amerykanie, po swojej stronie widoki mają raczej średnie, a otoczenie też nie jest zbyt zachęcające, widzieliśmy kilka restauracji które są otwarte tylko w sezonie czyli od marca do października i jeden sklepik z pamiątkami, wybór marny. GPS przez przypadek wyprowadził nas na jakieś osiedle mieszkalne. Wydawało mi się że w Toronto chwilami mogę poczuć się jak bohaterka Amerykańskiego serialu kryminalnego, nic bardziej mylnego! Na tym osiedlu dziękowałam Bogu że mąż zamiast wypasionej fury wypożyczył nam „gruchota” który ledwo jeździ.

Niagara Falls: Z racji tego że po stronie kanadyjskiej widoki są zapierające dech w piersi, Kanadyjczycy to wykorzystali i stworzyli sobie małe Las Vegas, z kasynami, restauracjami i miniaturką CN Tower, skąd za małą opłatą można podziwiać widoki, lub za dużą opłatą zjeść kolacje. Ale patrząc na menu, chyba nie jest zachwycająca.

Do Buffalo wybraliśmy się tylko dlatego że jest to najbliżej położone miasto w USA. No i oczywiście skrzydełka! A o to co zaobserwowaliśmy:

Holendrzy rosną w górę. Amerykanie też, ale nie tylko bo również w szerz ;)  W Kanadzie raczej nie ma tylu grubasów.  Faktycznie nie przejmują się wyglądem. Stary wyciągnięty dres to chyba najmodniejsze ubranie w tym sezonie. Wolny czas spędzają na kupowaniu, oraz jedzeniu, oczywiście w restauracjach. Nie dziwie się wybór jest ogromny, a skrzydełka Buffalo, przepyszne! Jeżeli wierzyć samej właścicielce restauracji, lokalnym i urzędnikowi imigracyjnemu, mieliśmy okazje jeść w miejscu gdzie powstały skrzydełka Buffalo. Zainteresowanym polecam zaglądnąć tu. A jeżeli już jesteśmy przy urzędnikach imigracyjnych to kanadyjski na pożegnanie wyrwał mi karteczkę od sąsiadów w taki sposób że teraz mam dziurę w paszporcie. Zdjęcie poniżej.

Obym nie miała z tego powodu problemów, bo na moje nieszczęście za dokładnie dwa tygodnie będę w samolocie za ocean, sama :(

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s