Humans of New York 1/2

Nowy Jork może się podobać lub nie, jednak nie znam osoby na której to miasto nie zrobiło wrażenia, ma w sobie magnes który sprawia że chce się tam wracać! W internecie jest masa informacji o przytłaczających wysokich wieżowcach, żółtych taksówkach lub imprezach na dachu jednego z wyżej wymienionych budynków. Dlatego ja postanowiłam napisać o ludziach których zapamiętałam. Bez wahania mogę stwierdzić że można tam spotkać obywateli wszystkich zakątków świata.

Jet lag to nie żadna legenda miejska, na prawdę istnieje, a skoro o 3 nad ranem miałam oczy jak 5 zł postanowiłam urządzić sobie pogawędkę z recepcjonistą. Miał na imię Brian, od urodzenia mieszkał w Nowym Jorku i nigdy nie był w żadnym innym mieście, bo zwyczajnie nie było go na to stać. Przezorny zawsze ubezpieczony więc od razu zapytałam czy w okolicy jest bezpiecznie, tym razem to on zrobił wielkie oczy i zapewnił że nie bez powodu mówi się że to miasto nigdy nie śpi „jest bardzo bezpieczne, dobrze oświetlone a na ulicy jest pełno ludzi o każdej porze”. Naiwna ja która nie sprawdziłam statystyk przestępczości.

Eric kolejny recepcjonista z którym sobie porozmawiałam, twierdził że muszę być bardzo bogata skoro stać mnie na podróż przez ocean a po kilku dniach w Nowym Jorku wybieram się na zachodnie wybrzeże. Musiał się mocno zdziwić kiedy ostatniego dnia wróciliśmy po bagaże a z pod kurtek które mi podawał wypadła cała reklamówka czipsów o smaku musztardy które zawsze leżały w recepcji a ja starannie zbierałam na prowiant podczas naszej podróży California State 1. No co? Były smaczne!

Zęby myć trzeba, a jako że walizki nie nadawaliśmy to pasty też nie mogliśmy zabrać. W celu zakupu tak niezbędnego produktu weszliśmy do „Deli” których jest tam na potęgę. Mimo intensywnego szukania pasty nigdzie nie ma,  mąż z obcymi lubi rozmawiać nie bardzo, ale zapytał. Pan coś tam odburknął pod nosem i dalej spokojnie rozkładał towar.  Podejście drugie czyli ja, ale tym razem po hiszpańsku. Jose od razu się uśmiechnął i kazał iść dwie ulice dalej do Walgreens (coś w stylu naszego Rossmanna) „bo tutaj to z Was zedrą kasę to sklep dla turystów a nie dla swoich”. I to jest dowód na to że warto uczyć się języków!

 

 

3 thoughts on “Humans of New York 1/2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s